|
Home
Witamy na Apostazja.info!
|
Celem tej witryny jest INFORMOWANIE o procedurze i skutkach dokonania formalnego wystąpienia ze wspólnoty wiernych Kościoła rzymskokatolickiego.
"Apostazja (gr. „odstępstwo, odpadnięcie”,apo - od, i stasis - postawa, pozycja) - świadome i dobrowolne odstąpienie ze wspólnoty wiernych. Powszechnie oznacza dobrowolne i całkowite porzucenie wiary przez ochrzczonego chrześcijanina (tym się różni od herezji i schizmy)"
Zapewne wiele z osób, które trafiły na tę stronę znalazło się w takiej oto sytuacji: zostały jako dzieci ochrzczone i wcielone do wspólnoty wiernych Kościoła katolickiego, a dziś jako osoby dorosłe czują się źle z takim "brzemieniem". Dotyczyć to może zarówno dzisiejszych ateistów jak i wyznawców religii innych niż katolicka. Osoby takie często chciałyby wystąpić z Kościoła lecz nie wiedzą jak tego dokonać, gdyż informacje o apostazji były dotychczas rozrzucone po różnych stronach internetowych (niekompletne, a często rozbieżne), a przedstawiciele Kościoła takich informacji często nie posiadają lub nie chcą ich udzielić. Apostazja jest tematem tabu.
|
|
środa, 25 stycznia 2012 21:27 |
|
29 stycznia 2012 roku ukazał się w Tygodniku Powszechnym artykuł "Proboszczowskie biurko" autorstwa Jacka Borkowicza. Autor odnosi się w nim do kilku kwestii związanych z problematyką występowania z Kościoła.
Autor stawia tezę, że utrudnianie apostatom występowania z Kościoła (skomplikowana procedura i trudności w jej realizacji) jest zabiegiem celowym. "Kościół, z wielowiekowego doświadczenia znający ludzką skłonność do zmiany decyzji, zawsze hamował zapędy w kierunku pospiesznych deklaracji, które często mają nieodwracalne skutki duchowe." Rzeczywiście tego typu "troskę" można zauważyć nie tylko w przypadku apostatów. Przypomnę choćby udowodnione przypadki tuszowania afer pedofilskich w USA, Irlandii i innych krajach. Księża i biskupi namawiali rodziców i dzieci aby jeszcze raz, gruntownie przemyśleli swą pośpieszną i jakże pochopną decyzję o powiadomieniu o sprawie policji. Wszystko zapewne przez te "nieodwracalne skutki duchowe" (u księży-przestępców).
Autor zauważa, że wprowadzona przez Episkopat instrukcja apostazji jest pełna biurokratycznych utrudnień i często jest nieskuteczna, gdyż proboszczowie nie zostali z niej przeszkoleni. Problemem jest też to, że samo zjawisko apostazji jest w Polsce czymś nowym i budzi niepokój ludzi Kościoła, którzy nie wiedzą co z tym fantem zrobić. Zamętu dopełnił wydany przez papieża dokument „Omnium in mentem”, w którym Benedykt XVI usunął z Kodeksu Prawa Kanonicznego odniesienia do „formalnego aktu wystąpienia w Kościoła” - doprowadziło to do sporu pomiędzy polskimi prawnikami kanonicznymi o interpretację "formalnego aktu". Wkrótce też zapewne procedura Episkopatu zostanie znowelizowana.
Procedury z 2008 r. nie trzeba zatem w całości odwoływać, z pewnością wymaga ona jednak korekty. Trudno na przykład podać przekonujący powód obecności dwóch świadków do złożenia aktu apostazji. To niepotrzebna, „rytualna” symetria z aktem chrztu – a przecież z katolickiego punktu widzenia dobrowolna apostazja nie jest żadnym rytuałem. To osobisty akt duchowy odstępującego, który tylko z powodów organizacyjnej konieczności, nie zaś z racji dogmatycznych, przyjmuje formalne oblicze.
Autor gubi się później w wywodach zarzucając apostatom "powielanie religijnego punktu widzenia na kwestię odstępstwa" i zapomina o wspomnianym przez siebie samego "organizacyjnym" aspekcie wystąpienia z Kościoła. To nie dogmatyczne, ani duchowe kwestie są powodem, dla którego apostaci stosują się do zaleceń Episkopatu. To właśnie chęć formalnego, "oficjalnego" wystąpienia z Kościoła są motorem tych działań. Stwarza to niestety wrażenie mieszania się dwóch systemów: prawa świeckiego z prawem kanonicznym. Jest to niestety efekt pomijania procedur występowania z organizacji religijnej w prawie świeckim. Skoro więc Państwo nie reguluje prawnie tych kwestii, to niech chociaż pieczęć parafialna będzie oficjalnym potwierdzeniem "wypisania się" z tej organizacji.
|
|
wtorek, 24 stycznia 2012 03:57 |
|

12 stycznia 2012 roku odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (video). W trakcie posiedzenia Komisja rozpatrzyła sprawozdania z działalności Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w latach 2009 i 2010. Podczas dyskusji nad sprawozdaniem wiceprzewodniczący Komisji poseł Robert Biedroń zadał sprawującemu obowiązki GIODO Wojciechowi Wiewiórowskiemu kilka pytań odnośnie ochrony danych osobowych przetwarzanych przez kościoły.
Padło między innymi takie pytanie:
Poseł Robert Biedroń (RP): Chciałem zapytać czy w tych latach w kręgu zainteresowania GIODO znajdowała się kwestia ochrony danych osobowych znajdujących się w zasobach kościołów i związków wyznaniowych. Interesuje mnie także, czy Generalny Inspektor interesował się sposobem ich zarządzania. Chodzi mi głównie o dane osób, które wystąpiły z kościołów tudzież związków wyznaniowych, ale ich dane osobowe nadal są przetwarzane w księgach parafialnych. Chciałem też zapytać, czy w świetle przegranego przez GIODO w grudniu 2011 r. procesu przed WSA w Warszawie GIODO zastanowił się nad zmianą polityki automatycznego umarzania postępowań dotyczących naruszania danych osobowych przez podmioty kościelne? Czy sprawy te były w gestii Generalnego Inspektora? Chciałbym przypomnieć Wysokiej Komisji, że WSA w Warszawie podkreślił w swoim wyroku, że GIODO miał obowiązek zajęcia się sprawą dotyczącą przetwarzania tych danych. GIODO nie ustalił też stanu faktycznego i automatycznie przyjął, że sprawa należy tylko i wyłącznie do związku wyznaniowego. Według sądu GIODO nie użył też wszelkich narzędzi prawnych, które miał do dyspozycji, żeby tę sprawę wyjaśnić.
Odpowiadając na to pytanie GIODO zauważa, że nie może interweniować w sprawie danych osobowych przetwarzanych przez kościoły w sytuacji gdy dane należą do osoby przynależącej do kościoła. Największym problemem GIODO wydaje się być odpowiedź na pytanie kto jest, a kto niej jest członkiem kościoła. GIODO sam nie czuje się na siłach wyrokować w tej kwestii z powodu mętnych przepisów. GIODO unika więc podjęcia tej decyzji tak, aby ten przykry obowiązek spadł na sąd.
GIODO Wojciech Wiewiórowski: (...) Ten zakres dotyczy przetwarzania danych członków kościoła lub związku wyznaniowego i osób, które są z nimi wprost powiązane. W tym przypadku GIODO przede wszystkim nie może wykonać dwóch ze swoich podstawowych działań: po pierwsze – nie może przeprowadzić inspekcji, po drugie – nie może wydać decyzji administracyjnej. (...) Mamy przepisy prawne – jeżeli przepisy gdzieś nie są precyzyjne to organ publiczny nie ma prawa domniemywania sobie swoich uprawnień, bo byłoby to sprzeczne z art. 7 Konstytucji, który stanowi, że organ może działać tylko na podstawie prawa i w granicach prawa. Jeżeli więc taki problem się pojawi, a organ nie jest pewny co do swoich uprawnień, a przyznaję, że jako generalny inspektor w niektórych z tych sytuacji nie jestem pewien jak daleko sięgają moje uprawnienia, organami właściwymi do rozstrzygnięcia takich wątpliwości są sądy. W związku z czym sytuacja, w której te sprawy trafiły do rozstrzygnięcia w WSA i NSA nie wydaję mi się sytuacją nienormalną. Wręcz odwrotnie – wydaję mi się ona sytuacją jak najbardziej normalną w demokratycznym państwie prawnym. Natomiast z pewnością Generalny Inspektor na podstawie dziś obowiązujących przepisów nie widzi możliwości wydawania decyzji co do wpisów w księgach parafialnych czy księgach prowadzonych przez kościoły i związki wyznaniowe, bo takiego uprawnienia decyzyjnego nie ma.
Stanowisko GIODO jest zrozumiałe i jestem skłonny przyznać mu rację co do większości jego wypowiedzi. Urząd nie może ani dowolnie interpretować prawa, ani tworzyć własnych regulacji. Jeśli są wątpliwości w pierwszej kolejności należy je wyjaśnić. Brakuje mi tylko większego zaangażowania i inicjatywy GIODO w celu wyjaśnienia tych wątpliwości. Nie zgadzam się natomiast z ostatnią częścią cytatu - GIODO może legalnie wydawać decyzje w przypadku osób, co do których nie ma wątpliwości, że nie są członkami kościoła (bo nigdy do niego nie należały).
|
|
poniedziałek, 23 stycznia 2012 23:55 |
|
O tym, na co komu apostazja, czyli taki glejt na niewiarę, czy św. Piotr może być patronem apostatów i jak chrześcijanie mają traktować osoby, które formalnie chcą wystąpić z Kościoła - na portalu Fronda z br. Marcinem Radomskim rozmawia Marta Brzezińska.
Kapłan, jak można się spodziewać, wyraża pogląd, że apostazja jest niepotrzebna, że jest aktem sprzeciwu i buntu, jest chęcią zrobienia show. Duża część wypowiedzi poświęcona jest także sprawie oczekiwanego powrotu grzesznika do Kościoła.
Gdybym to ja przeprowadzał ten wywiad to zadałbym księdzu następujące pytanie:
Proszę księdza, proszę sobie wyobrazić, że kiedyś w młodości (w wieku "chmurnym i durnym") zapisał się ksiądz do fanklubu Doroty Nieznalskiej, artystki znanej z obrazoburczych instalacji. Wiele lat temu fascynował się ksiądz tego typu sztuką i aktywnie działał promując ten rodzaj sztuki. Jednakże wraz z upływem lat dojrzał ksiądz, otrzymał łaskę wiary i dziś tego typu instalacje budzą w księdzu oburzenie i obrzydzenie. Dziś nigdy przenigdy nie zapisałby się ksiądz do czegoś takiego. Faktem historycznym jest jednak, że kiedyś ksiądz był członkiem tego fanklubu - tego epizodu z życia nie da się wymazać.
Formalnie wciąż ksiądz do niego należy pomimo, że nie uczęszcza już na spotkania członków klubu i nie opłaca składek. Status klubu nie przewiduje bowiem możliwości wyrzucenia ze swych szeregów osoby z tak błahych powodów. Jest ksiądz martwą duszą na liście członków - o niczym to nie świadczy, do niczego nie zobowiązuje. Fanklub ciągle istnieje, rozwija się i co roku chwali się, że ma tyle to a tyle członków. Może to zachęcać innych ludzi do zapisywania się do niego, pomagać zdobywać granty lub dofinansowanie zarówno fanklubowi jak i artystce. Piszą o klubie w gazetach, a jego prezes z uśmiechem lansuje swe tezy w programach telewizyjnych.
Może ksiądz ze spokojnym sumieniem powiedzieć: "A co mnie to obchodzi? Ja w głębi duszy już z tego fanklubu wystąpiłem, nie czuję się jego członkiem i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Zakończyłem ten wstydliwy etap swego życia i chcę o tym zapomnieć. Nie będę się z klubu wypisywać!" Proszę mi szczerze odpowiedzieć czy tak właśnie by ksiądz postąpił?
I jeszcze jedno: co w przypadku gdy to rodzice zapisali księdza do tego fanklubu, kiedy był ksiądz jeszcze nieświadomym dzieckiem?
|
|
sobota, 14 stycznia 2012 20:37 |
|
Poprzez depesze Katolickiej Agencji Informacyjnej toczy się obecnie ciekawa dyskusja specjalistów w dziedzinie prawa kanonicznego. Dotyczy ona ważnej dla apostatów sprawy, a mianowicie tego, czy procedura apostazji zdefiniowana przez Episkopat w roku 2008 (dokument "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła") nadal obowiązuje. Jeden z kanonistów twierdzi, że nie, trzej pozostali twierdzą, że tak. Spór może zakończyć zapowiadana nowelizacja wspomnianej procedury.
Głównym sprawcą "zamieszania" jest wydany przez papieża w 2009 roku list apostolski "Omnium in mentem", który usuwa z kodeksu kanonicznego odwołania do "formalnego aktu wystąpienia". Wydaje się, iż z powodu toczących się procesów (związanych z formalnym aktem wystąpienia z Kościoła) wytaczanych GIODO przez osoby związane z witryną wystap.pl prasa i agencje informacyjne zaczęły pytać się specjalistów od prawa kanonicznego o co w tym wszystkim chodzi. I specjaliści się wypowiedzieli. Pierwszy ukazał się komentarz ks. Walencika, w którym stwierdził on, że instrukcja KEP już nie obowiązuje. Wywołało to nerwową reakcję innych kanonistów i aż trzy przeciwne opinie ukazały się zaraz po komentarzu Walencika. Ponieważ pochodzą one od duchownych z wyższą "szarżą" w Kościele należy je chyba traktować jako bardziej wiarygodne.
Można by tylko się spytać: po co się spierać o to czy instrukcja jest ważna, skoro i tak zastosowanie się do niej nie gwarantuje pełnego wystąpienia z Kościoła? Wszyscy kanoniści pomimo sporu są zgodni, iż efektem zastosowania się do instrukcji apostazji nie może być 100% wystąpienie z Kościoła, gdyż osoba ochrzczona na zawsze pozostanie już katolikiem. Dzieje się tak z powodu "dogmatycznego pryncypium nieutracalności łaski chrztu" (jak to ujął ks. Majer). Gdyby więc Kościół był rzetelny nazwałby swój dokument z 2008 roku "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu CZĘŚCIOWEGO wystąpienia z Kościoła". Jest to oczywiście tylko i wyłącznie punkt widzenia Kościoła - nie ma on wiele wspólnego z tym jak wystąpienie z Kościoła traktowane jest na gruncie prawa świeckiego.
Poniżej przedstawiam linki do wypowiedzi kanonistów oraz linki do dyskutowanych dokumentów kościelnych.
O sporze napisał również Gość Niedzielny w artykule "Kochani apostaci" (GN 03/2012) wysuwając przy tym brawurową tezę, iż "do najsłynniejszych apostatów należy św. Piotr, który publicznie oświadczył: „nie jestem [razem] z Nim” oraz „nie jestem z nimi” (Łk 22,54-62)"
KOMENTARZE:
ks. prof. Dariusz Walencik
Kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego, Uniwersytet Opolski duchowy.pl (2012-01-11), ekai.pl (2012-01-12)
W skrócie: Z powodu "Omnium in mentem instrukcja wykonawcza polskiego Episkopatu określająca formalne procedury wystąpienia z Kościoła przestała obowiązywać; katolikiem jest się od momentu chrztu do momentu śmierci; istnieje konieczność opracowania nowej instrukcji.
ks. Józef Kloch
rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ekai.pl (2012-01-13)
W skrócie: „Nie ogłaszajmy opinii jednego z naukowców jako czegoś nieomylnego” ; Wypowiedź Walencika jest tylko jedną z opinii - są inne, a ostateczny głos należy do Episkopatu.
ks. dr hab. Piotr Majer
Instytut Prawa Kanonicznego UPJPII w Krakowie, konsultor Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, kanclerz Kurii Metropolitalnej w Krakowie wiara.pl, ekai.pl (2012-01-13)
W skrócie: „Zasady” przyjęte przez Konferencję Episkopatu Polski nadal mają zastosowanie i to właśnie nimi winni kierować się duszpasterze, gdy zgłosi się do nich ktoś, kto oświadcza zamiar swego wystąpienia z Kościoła.
|
|
sobota, 07 stycznia 2012 05:44 |
|
W Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej (07-01-2012) ukazał się wywiad Agnieszki Kublik z Januszem Palikotem. Polityk odnosi się w nim do kwestii chrztu dzieci i występowania z Kościoła.
AK: A pan chrzcił swoje dzieci?
JP: Tak, chrzciłem. Choć dziś bym tego nie zrobił. To powinna być samodzielna decyzja każdego, gdy przekracza 18 lat. A my decydujemy za dzieci i na zawsze zostawiamy je z brzemieniem tej decyzji. Dlatego chciałbym koniecznie wprowadzić cywilne procedury apostazji, aby człowiek dorosły, już bez upokorzenia ze strony proboszcza, mógł wystąpić z Kościoła. Chrzcząc dzieci, postępowałem jak wielu ludzi w Polsce, zgodnie z pewną obyczajowością, a nie w geście czysto religijnym. Jednak po 10 kwietnia 2010 uświadomiłem sobie, w jakim stopniu Kościół politycznie wykorzystuje religijne zaangażowanie Polaków. Myślę, że wielu ludzi w Polsce ma dziś takie dylematy jak ja.
Pomysł, aby prawnie uregulować kwestię występowania z Kościoła (katolickiego czy też każdego innego) jest bardzo dobry i czekamy na więcej szczegółów odnośnie jego realizacji. Podpowiadamy nawet jak można ten cel osiągnąć. Najłatwiej chyba byłoby znowelizować art.2 Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, który obecnie zawiera taki zapis:
Art. 2. Korzystając z wolności sumienia i wyznania obywatele mogą w szczególności: (...) 2a) należeć lub nie należeć do kościołów i innych związków wyznaniowych;
Jak widać zapisy Ustawy w obecnym brzmieniu pozostawiają wrażenie niedopowiedzenia, gdyż nie precyzują jak konkretnie obywatel może zrealizować swą chęć nienależenia do związku wyznaniowego. Proponujemy więc uzupełnić Ustawę poniższym paragrafem. Ponieważ jest on napisany przez laika (w kwestiach tworzenia ustaw), tekst ten powinien być oczywiście zweryfikowany przez specjalistów od legislacji - jego sens jest jednak jasny i chyba nie budzi kontrowersji:
Art. 2a. 1. Obywatel może wystąpić z kościoła lub innego związku wyznaniowego na podstawie oświadczenia woli. Oświadczenie woli powinno być złożone osobiście lub listownie we właściwej dla miejsca zamieszkania obywatela jednostce kościoła lub innego związku wyznaniowego. 2. Przedstawiciel kościoła lub innego związku wyznaniowego ma obowiązek przyjąć wniosek obywatela i wydać w ciągu 14 dni pisemne potwierdzenie wystąpienia z kościoła lub innego związku wyznaniowego. 3. Przedstawiciel kościoła lub innego związku wyznaniowego, który wbrew przepisom ustawy nie wydaje potwierdzenia wystąpienia z kościoła, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Być może powinno się również wprowadzić zapisy o tym jak powinno wyglądać wstępowanie obywatela do kościoła oraz o tym jak technicznie uregulować listowną formę występowania z kościoła (tak aby zapobiec pomyłkom lub nadużyciom ze strony "żartownisiów").
Przy okazji należało by zająć się kwestią danych osobowych obywatela, które po wystąpieniu z Kościoła nadal są przetwarzanie przez tenże Kościół. Kościół powinien natychmiast usunąć z ze swoich zbiorów dane osobowe takiego obywatela niezwiązane ze statutową działalnością Kościoła (dane o stanie zdrowia, stanie majątkowym, karalności, orientacji seksualnej itd. - dane o sakramentach Kościół mógłby nadal przetwarzać). Tego wymaga Ustawa o ochronie danych osobowych, a na straży tych przepisów powinien stać Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Niestety Ustawa zawiera feralny Art. 43 ust.2 (o zapisie "i 3" pisaliśmy tutaj), który nie pozwala GIODO zaglądać w kartoteki parafialne i interweniować gdy proboszczowie łamią prawo ochrony danych osobowych. Aby temu zaradzić apelujemy o bardzo prostą nowelizację Ustawy poprzez usunięcie z niej króciutkiego zapisu (który nie powinien się w niej znaleźć).
Art. 43. (...)2. W odniesieniu do zbiorów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 3, oraz zbiorów, o których mowa w ust. 1 pkt 1a, przetwarzanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Wywiadu Wojskowego oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne, Generalnemu Inspektorowi nie przysługują uprawnienia określone w art. 12 pkt 2, art. 14 pkt 1 i 3-5 oraz art. 15-18.
Zaznaczony fragment (2 znaki !) stawia księgi kościelne na tym samym poziomie tajności co akta wywiadu i CBA. Jest to zupełnie nieuzasadnione i dlatego postulujemy o jego usunięcie.
|
|
niedziela, 18 grudnia 2011 22:12 |
|
Zapraszamy na nową stronę www.SwiadomyChrzest.pl, która zajmuje się problematyką konieczności przemyślenia chrztu.
Jeśli trafiłaś/eś na tą stronę jesteś zapewne (lub wkrótce będziesz) świeżo upieczonym rodzicem. Zastanawiasz się też zapewne czy ochrzczenie Twego dziecka jest dobrym pomysłem. Być może jesteś osobą obojętną religijnie, jednakże rodzina wywiera na Ciebie olbrzymią presję aby ochrzcić dziecko. Być może nie chcesz poprzez chrzest zapisywać dziecka do organizacji religijnej, której autorytet ostatnio podupada (z powodu skandali), tylko dlatego, że taka jest tradycja. Ta witryna pomoże Ci dokonać dobrego i świadomego wyboru, a dowiesz się z niej, iż:
- Chrzest nie jest nieszkodliwy
- Dziecko bez chrztu nie spotka się z wykluczeniem i prześladowaniem
- Dziecko bez chrztu można dobrze wychować
- Z presją ze strony rodziny można sobie poradzić |
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 6 |
|