user [mysle_wiec_jestem]: Witam! Slowa pocieszenia: Nie musisz sie wypisywac z Krk, gdyz nigdy sie do niego nie zapisywales. Jesli Krk lub ktokolwiek twierdzi, ze sie zapisywales, to niech Tobie pokaze akt wstapienia podpisany przez Ciebie (takiego nie ma, chyba ze dodatkowo sam poszedles do zachrastii i sie zapisales). Nawet gdybys bardzo chcial, to nie mozesz wypisac z sie z czegos, do czego nigdy sie nie zapisywales. Dziwi mnie wiec Twoja wieloletnia walka o wypisanie sie z Krk, nie dziwi natomiast, ze jest to walka bezskuteczna. Czy moze ktos bez Twojej wiedzy i zgody zapisac Cie gdziekolwiek w sposób wazny w swietle prawa cywilnego?
Ceny zbyt wysokie? Niestety, ustala je firma wykonawca. Odwiedź dział Pliki do pobrania, za darmo ściągnij grafiki i zrób sobie koszulkę samodzielnie!
Home
Witamy na Apostazja.info!
Celem tej witryny jest INFORMOWANIE o procedurze i skutkach dokonania formalnego wystąpienia ze wspólnoty wiernych Kościoła rzymskokatolickiego.
"Apostazja (gr. „odstępstwo, odpadnięcie”,apo - od, i stasis - postawa, pozycja) - świadome i dobrowolne odstąpienie ze wspólnoty wiernych. Powszechnie oznacza dobrowolne i całkowite porzucenie wiary przez ochrzczonego chrześcijanina (tym się różni od herezji i schizmy)"
Zapewne wiele z osób, które trafiły na tę stronę znalazło się w takiej oto sytuacji: zostały jako dzieci ochrzczone i wcielone do wspólnoty wiernych Kościoła katolickiego, a dziś jako osoby dorosłe czują się źle z takim "brzemieniem". Dotyczyć to może zarówno dzisiejszych ateistów jak i wyznawców religii innych niż katolicka. Osoby takie często chciałyby wystąpić z Kościoła lecz nie wiedzą jak tego dokonać, gdyż informacje o apostazji były dotychczas rozrzucone po różnych stronach internetowych (niekompletne, a często rozbieżne), a przedstawiciele Kościoła takich informacji często nie posiadają lub nie chcą ich udzielić. Apostazja jest tematem tabu.
Wisława Szymborska napisała kiedyś wiersz, w którym chwaliła samodzielne myślenie i podnoszenie ręki na "świętości"...
Głos w sprawie pornografii
Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie. Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast na grządce wytyczonej pod stokrotki.
Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic. Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu, rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy, pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza, lubieżne obmacywanie drażliwych tematów, tarło poglądów - w to im właśnie graj.
W dzień jasny albo pod osłoną nocy łączą się w pary, trójkąty i koła. Dowolna jest tu płeć i wiek partnerów. Oczy im błyszczą, policzki pałają. Przyjaciel wykoleja przyjaciela. Wyrodne córki deprawują ojca. Brat młodszą siostrę stręczy do nierządu.
Inne im w smak owoce z zakazanego drzewa wiadomości niż różowe pośladki z pism ilustrowanych, cała ta prostoduszna w gruncie pornografia. Książki, które ich bawią, nie mają obrazków. Jedyna rozmaitość to specjalne zdania paznokciem zakreślone albo kredką.
Zgroza, w jakich pozycjach, z jak wyuzdaną prostotą umysłowi udaje się zapłodnić umysł! Nie zna takich pozycji nawet Kamasutra.
W czasie tych schadzek parzy się ledwie herbata. Ludzie siedzą na krzesłach, poruszają ustami. Nogę na nogę każdy sam sobie zakłada. Jedna stopa w ten sposób dotyka podłogi, druga swobodnie kiwa się w powietrzu. Czasem tylko ktoś wstanie, zbliży się do okna i przez szparę w firankach podgląda ulicę.
Wisława Szymborska
Ludzie związani z Norymbergą recytują inny jej wiersz "Urodziny" - świetna pomysł i doskonała realizacja. Warto zobaczyć!
O tendencjach i trendach wśród młodych katolików opowiadał w lipcu 2011 roku portalowi Fronda.pl ks. Wojciech Sadłoń z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC w Polsce. Czekamy na pełne wyniki badania.
Fronda: A co z kwestią wystąpień z Kościoła? Palikot promował w tym roku dokonywanie aktów apostazji. Czy instytut przeprowadzał jakieś badania dotyczące tego zjawiska?
ks. Sadłoń: W tym roku przeprowadzamy je po raz pierwszy. Ze wstępnych wyników można już wnioskować, że oficjalne akty apostazji w naszym kraju się zdarzają i są odnotowywane od 2006 roku. Na pełne wyniki musimy jednak jeszcze trochę poczekać.
Zainicjowana przez osoby związane z witryną wystap.pl akcja występowania z Kościoła "metodą włoską" zaowocowała kilkoma procesami sądowymi. Poniżej zamieszczam syntetyczne zestawienie tych spraw wraz z linkami do uzasadnień wyroków (jeśli są dostępne). Mam nadzieję, że taka lista pomoże w lepszym rozeznaniu się w tej mocno skomplikowanej materii. Polecam przejrzenie wyroków w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych.
Sprawa R. B.
Robert Binias wystąpił z Kościoła w roku 1992 co może udokumentować formalnym potwierdzeniem uzyskanym od Kościoła. R.B. zwrócił się do proboszcza parafii o usunięcie jego danych osobowych z parafialnej komputerowej bazy danych. Ponieważ nie otrzymał od proboszcza żadnej odpowiedzi zwrócił się do GIODO z wnioskiem o interwencję. GIODO umorzył postępowanie uzasadniając to tym, że na mocy art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych nie ma on uprawnień do wydawania decyzji administracyjnych ani rozpatrywania skarg dotyczących Kościoła.
Dnia 2011-12-07 WSA w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję GIODO (II SA/Wa 1560/11). Sąd uznał, że GIODO nie dopełnił procedur i bez poczynienia jakichkolwiek ustaleń przyjął, że dane osobowe R.B. dotyczą osoby należącej do Kościoła. Sąd zarzucił GIODO, że nie odniósł się do przedstawionego przez R.B. poświadczenia wystąpienia z Kościoła. W ocenie Sądu wyłączenia nadzorcze (z art. 43 ust. 2) nie dają GIODO podstawy do umorzenia postępowania, lecz mogą stanowić podstawę do odmowy uwzględnienia wniosku strony. Sąd uchylił decyzje GIODO i nałożył na niego obowiązek ponownego rozpatrzenia wniosku R.B. z uwzględnieniem wyrażonej oceny prawnej Sądu. Informacja prasowa w Radio Z.
Status sprawy (na dzień 2012-01-28)
Orzeczenie WSA jest nieprawomocne. GIODO może się od niego odwołać.
Sprawa D.S.
Dawid Sznajder opisuje tą sprawę na swoim blogu. D.S. złożył u proboszcza oświadczenie woli, w którym stwierdził, że nie jest katolikiem i występuje z Kościoła. Jednocześnie poprosił księdza proboszcza, jako administratora jego danych osobowych, o uaktualnienie tych danych poprzez umieszczenie w księdze chrztu adnotacji o fakcie formalnego wystąpienia. Proboszcz uznał, że jego oświadczenia do wiadomości nie przyjmuje. D.S. złożył w GIODO skargę na proboszcza jednakże GIODO umorzył postępowanie. Po roku sprawa trafiła na wokandę WSA w Warszawie. Sąd w dniu 11-01-2012 oddalił skargę - nie jest jednakże jeszcze znane uzasadnienie wyroku.
Status sprawy (na dzień 2012-01-28 )
II SA/Wa 2026/11 - tu zapewne znajdzie się wkrótce uzasadnienie wyroku. Nie wiadomo czy D.S. będzie się odwoływał i kontynuował przepychanie sprawy przez kolejne instancje sądów.
Sprawa 20-01-2012
Wystap.pl pisze o jeszcze jednej sprawie przed WSA w Warszawie (podobnej do sprawy D.S.), w której wyrok zapadł w dniu 20-01-2012. Być może jest to sprawa II SA/Wa 1671/11. W tej chwili nie są dostępne dodatkowe informacje na jej temat ani uzasadnienie wyroku.
Inne sprawy
Trwają zapewne inne sprawy związane z omawianymi problemami. Tutaj wymienione są sprawy B.M. i M.W. Brak jest jednak szczegółów.
29 stycznia 2012 roku ukazał się w Tygodniku Powszechnym artykuł "Proboszczowskie biurko" autorstwa Jacka Borkowicza. Autor odnosi się w nim do kilku kwestii związanych z problematyką występowania z Kościoła.
Autor stawia tezę, że utrudnianie apostatom występowania z Kościoła (skomplikowana procedura i trudności w jej realizacji) jest zabiegiem celowym. "Kościół, z wielowiekowego doświadczenia znający ludzką skłonność do zmiany decyzji, zawsze hamował zapędy w kierunku pospiesznych deklaracji, które często mają nieodwracalne skutki duchowe." Rzeczywiście tego typu "troskę" można zauważyć nie tylko w przypadku apostatów. Przypomnę choćby udowodnione przypadki tuszowania afer pedofilskich w USA, Irlandii i innych krajach. Księża i biskupi namawiali rodziców i dzieci aby jeszcze raz, gruntownie przemyśleli swą pośpieszną i jakże pochopną decyzję o powiadomieniu o sprawie policji. Wszystko zapewne przez te "nieodwracalne skutki duchowe" (u księży-przestępców).
Autor zauważa, że wprowadzona przez Episkopat instrukcja apostazji jest pełna biurokratycznych utrudnień i często jest nieskuteczna, gdyż proboszczowie nie zostali z niej przeszkoleni. Problemem jest też to, że samo zjawisko apostazji jest w Polsce czymś nowym i budzi niepokój ludzi Kościoła, którzy nie wiedzą co z tym fantem zrobić. Zamętu dopełnił wydany przez papieża dokument „Omnium in mentem”, w którym Benedykt XVI usunął z Kodeksu Prawa Kanonicznego odniesienia do „formalnego aktu wystąpienia w Kościoła” - doprowadziło to do sporu pomiędzy polskimi prawnikami kanonicznymi o interpretację "formalnego aktu". Wkrótce też zapewne procedura Episkopatu zostanie znowelizowana.
Procedury z 2008 r. nie trzeba zatem w całości odwoływać, z pewnością wymaga ona jednak korekty. Trudno na przykład podać przekonujący powód obecności dwóch świadków do złożenia aktu apostazji. To niepotrzebna, „rytualna” symetria z aktem chrztu – a przecież z katolickiego punktu widzenia dobrowolna apostazja nie jest żadnym rytuałem. To osobisty akt duchowy odstępującego, który tylko z powodów organizacyjnej konieczności, nie zaś z racji dogmatycznych, przyjmuje formalne oblicze.
Autor gubi się później w wywodach zarzucając apostatom "powielanie religijnego punktu widzenia na kwestię odstępstwa" i zapomina o wspomnianym przez siebie samego "organizacyjnym" aspekcie wystąpienia z Kościoła. To nie dogmatyczne, ani duchowe kwestie są powodem, dla którego apostaci stosują się do zaleceń Episkopatu. To właśnie chęć formalnego, "oficjalnego" wystąpienia z Kościoła są motorem tych działań. Stwarza to niestety wrażenie mieszania się dwóch systemów: prawa świeckiego z prawem kanonicznym. Jest to niestety efekt pomijania procedur występowania z organizacji religijnej w prawie świeckim. Skoro więc Państwo nie reguluje prawnie tych kwestii, to niech chociaż pieczęć parafialna będzie oficjalnym potwierdzeniem "wypisania się" z tej organizacji.
12 stycznia 2012 roku odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (video). W trakcie posiedzenia Komisja rozpatrzyła sprawozdania z działalności Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w latach 2009 i 2010. Podczas dyskusji nad sprawozdaniem wiceprzewodniczący Komisji poseł Robert Biedroń zadał sprawującemu obowiązki GIODO Wojciechowi Wiewiórowskiemu kilka pytań odnośnie ochrony danych osobowych przetwarzanych przez kościoły.
Padło między innymi takie pytanie:
Poseł Robert Biedroń (RP): Chciałem zapytać czy w tych latach w kręgu zainteresowania GIODO znajdowała się kwestia ochrony danych osobowych znajdujących się w zasobach kościołów i związków wyznaniowych. Interesuje mnie także, czy Generalny Inspektor interesował się sposobem ich zarządzania. Chodzi mi głównie o dane osób, które wystąpiły z kościołów tudzież związków wyznaniowych, ale ich dane osobowe nadal są przetwarzane w księgach parafialnych. Chciałem też zapytać, czy w świetle przegranego przez GIODO w grudniu 2011 r. procesu przed WSA w Warszawie GIODO zastanowił się nad zmianą polityki automatycznego umarzania postępowań dotyczących naruszania danych osobowych przez podmioty kościelne? Czy sprawy te były w gestii Generalnego Inspektora? Chciałbym przypomnieć Wysokiej Komisji, że WSA w Warszawie podkreślił w swoim wyroku, że GIODO miał obowiązek zajęcia się sprawą dotyczącą przetwarzania tych danych. GIODO nie ustalił też stanu faktycznego i automatycznie przyjął, że sprawa należy tylko i wyłącznie do związku wyznaniowego. Według sądu GIODO nie użył też wszelkich narzędzi prawnych, które miał do dyspozycji, żeby tę sprawę wyjaśnić.
Odpowiadając na to pytanie GIODO zauważa, że nie może interweniować w sprawie danych osobowych przetwarzanych przez kościoły w sytuacji gdy dane należą do osoby przynależącej do kościoła. Największym problemem GIODO wydaje się być odpowiedź na pytanie kto jest, a kto niej jest członkiem kościoła. GIODO sam nie czuje się na siłach wyrokować w tej kwestii z powodu mętnych przepisów. GIODO unika więc podjęcia tej decyzji tak, aby ten przykry obowiązek spadł na sąd.
GIODO Wojciech Wiewiórowski: (...) Ten zakres dotyczy przetwarzania danych członków kościoła lub związku wyznaniowego i osób, które są z nimi wprost powiązane. W tym przypadku GIODO przede wszystkim nie może wykonać dwóch ze swoich podstawowych działań: po pierwsze – nie może przeprowadzić inspekcji, po drugie – nie może wydać decyzji administracyjnej. (...) Mamy przepisy prawne – jeżeli przepisy gdzieś nie są precyzyjne to organ publiczny nie ma prawa domniemywania sobie swoich uprawnień, bo byłoby to sprzeczne z art. 7 Konstytucji, który stanowi, że organ może działać tylko na podstawie prawa i w granicach prawa. Jeżeli więc taki problem się pojawi, a organ nie jest pewny co do swoich uprawnień, a przyznaję, że jako generalny inspektor w niektórych z tych sytuacji nie jestem pewien jak daleko sięgają moje uprawnienia, organami właściwymi do rozstrzygnięcia takich wątpliwości są sądy. W związku z czym sytuacja, w której te sprawy trafiły do rozstrzygnięcia w WSA i NSA nie wydaję mi się sytuacją nienormalną. Wręcz odwrotnie – wydaję mi się ona sytuacją jak najbardziej normalną w demokratycznym państwie prawnym. Natomiast z pewnością Generalny Inspektor na podstawie dziś obowiązujących przepisów nie widzi możliwości wydawania decyzji co do wpisów w księgach parafialnych czy księgach prowadzonych przez kościoły i związki wyznaniowe, bo takiego uprawnienia decyzyjnego nie ma.
Stanowisko GIODO jest zrozumiałe i jestem skłonny przyznać mu rację co do większości jego wypowiedzi. Urząd nie może ani dowolnie interpretować prawa, ani tworzyć własnych regulacji. Jeśli są wątpliwości w pierwszej kolejności należy je wyjaśnić. Brakuje mi tylko większego zaangażowania i inicjatywy GIODO w celu wyjaśnienia tych wątpliwości. Nie zgadzam się natomiast z ostatnią częścią cytatu - GIODO może legalnie wydawać decyzje w przypadku osób, co do których nie ma wątpliwości, że nie są członkami kościoła (bo nigdy do niego nie należały).
O tym, na co komu apostazja, czyli taki glejt na niewiarę, czy św. Piotr może być patronem apostatów i jak chrześcijanie mają traktować osoby, które formalnie chcą wystąpić z Kościoła - na portalu Fronda z br. Marcinem Radomskim rozmawia Marta Brzezińska.
Kapłan, jak można się spodziewać, wyraża pogląd, że apostazja jest niepotrzebna, że jest aktem sprzeciwu i buntu, jest chęcią zrobienia show. Duża część wypowiedzi poświęcona jest także sprawie oczekiwanego powrotu grzesznika do Kościoła.
Gdybym to ja przeprowadzał ten wywiad to zadałbym księdzu następujące pytanie:
Proszę księdza, proszę sobie wyobrazić, że kiedyś w młodości (w wieku "chmurnym i durnym") zapisał się ksiądz do fanklubu Doroty Nieznalskiej, artystki znanej z obrazoburczych instalacji. Wiele lat temu fascynował się ksiądz tego typu sztuką i aktywnie działał promując ten rodzaj sztuki. Jednakże wraz z upływem lat dojrzał ksiądz, otrzymał łaskę wiary i dziś tego typu instalacje budzą w księdzu oburzenie i obrzydzenie. Dziś nigdy przenigdy nie zapisałby się ksiądz do czegoś takiego. Faktem historycznym jest jednak, że kiedyś ksiądz był członkiem tego fanklubu - tego epizodu z życia nie da się wymazać.
Formalnie wciąż ksiądz do niego należy pomimo, że nie uczęszcza już na spotkania członków klubu i nie opłaca składek. Status klubu nie przewiduje bowiem możliwości wyrzucenia ze swych szeregów osoby z tak błahych powodów. Jest ksiądz martwą duszą na liście członków - o niczym to nie świadczy, do niczego nie zobowiązuje. Fanklub ciągle istnieje, rozwija się i co roku chwali się, że ma tyle to a tyle członków. Może to zachęcać innych ludzi do zapisywania się do niego, pomagać zdobywać granty lub dofinansowanie zarówno fanklubowi jak i artystce. Piszą o klubie w gazetach, a jego prezes z uśmiechem lansuje swe tezy w programach telewizyjnych.
Może ksiądz ze spokojnym sumieniem powiedzieć: "A co mnie to obchodzi? Ja w głębi duszy już z tego fanklubu wystąpiłem, nie czuję się jego członkiem i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Zakończyłem ten wstydliwy etap swego życia i chcę o tym zapomnieć. Nie będę się z klubu wypisywać!" Proszę mi szczerze odpowiedzieć czy tak właśnie by ksiądz postąpił?
I jeszcze jedno: co w przypadku gdy to rodzice zapisali księdza do tego fanklubu, kiedy był ksiądz jeszcze nieświadomym dzieckiem?
Poprzez depesze Katolickiej Agencji Informacyjnej toczy się obecnie ciekawa dyskusja specjalistów w dziedzinie prawa kanonicznego. Dotyczy ona ważnej dla apostatów sprawy, a mianowicie tego, czy procedura apostazji zdefiniowana przez Episkopat w roku 2008 (dokument "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła") nadal obowiązuje. Jeden z kanonistów twierdzi, że nie, trzej pozostali twierdzą, że tak. Spór może zakończyć zapowiadana nowelizacja wspomnianej procedury.
Głównym sprawcą "zamieszania" jest wydany przez papieża w 2009 roku list apostolski "Omnium in mentem", który usuwa z kodeksu kanonicznego odwołania do "formalnego aktu wystąpienia". Wydaje się, iż z powodu toczących się procesów (związanych z formalnym aktem wystąpienia z Kościoła) wytaczanych GIODO przez osoby związane z witryną wystap.pl prasa i agencje informacyjne zaczęły pytać się specjalistów od prawa kanonicznego o co w tym wszystkim chodzi. I specjaliści się wypowiedzieli. Pierwszy ukazał się komentarz ks. Walencika, w którym stwierdził on, że instrukcja KEP już nie obowiązuje. Wywołało to nerwową reakcję innych kanonistów i aż trzy przeciwne opinie ukazały się zaraz po komentarzu Walencika. Ponieważ pochodzą one od duchownych z wyższą "szarżą" w Kościele należy je chyba traktować jako bardziej wiarygodne.
Można by tylko się spytać: po co się spierać o to czy instrukcja jest ważna, skoro i tak zastosowanie się do niej nie gwarantuje pełnego wystąpienia z Kościoła? Wszyscy kanoniści pomimo sporu są zgodni, iż efektem zastosowania się do instrukcji apostazji nie może być 100% wystąpienie z Kościoła, gdyż osoba ochrzczona na zawsze pozostanie już katolikiem. Dzieje się tak z powodu "dogmatycznego pryncypium nieutracalności łaski chrztu" (jak to ujął ks. Majer). Gdyby więc Kościół był rzetelny nazwałby swój dokument z 2008 roku "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu CZĘŚCIOWEGO wystąpienia z Kościoła". Jest to oczywiście tylko i wyłącznie punkt widzenia Kościoła - nie ma on wiele wspólnego z tym jak wystąpienie z Kościoła traktowane jest na gruncie prawa świeckiego.
Poniżej przedstawiam linki do wypowiedzi kanonistów oraz linki do dyskutowanych dokumentów kościelnych.
O sporze napisał również Gość Niedzielny w artykule "Kochani apostaci" (GN 03/2012) wysuwając przy tym brawurową tezę, iż "do najsłynniejszych apostatów należy św. Piotr, który publicznie oświadczył: „nie jestem [razem] z Nim” oraz „nie jestem z nimi” (Łk 22,54-62)"
KOMENTARZE:
ks. prof. Dariusz Walencik
Kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego, Uniwersytet Opolski duchowy.pl (2012-01-11), ekai.pl (2012-01-12)
W skrócie: Z powodu "Omnium in mentem instrukcja wykonawcza polskiego Episkopatu określająca formalne procedury wystąpienia z Kościoła przestała obowiązywać; katolikiem jest się od momentu chrztu do momentu śmierci; istnieje konieczność opracowania nowej instrukcji.
ks. Józef Kloch
rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ekai.pl (2012-01-13)
W skrócie: „Nie ogłaszajmy opinii jednego z naukowców jako czegoś nieomylnego” ; Wypowiedź Walencika jest tylko jedną z opinii - są inne, a ostateczny głos należy do Episkopatu.
ks. dr hab. Piotr Majer
Instytut Prawa Kanonicznego UPJPII w Krakowie, konsultor Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, kanclerz Kurii Metropolitalnej w Krakowie wiara.pl, ekai.pl (2012-01-13)
W skrócie: „Zasady” przyjęte przez Konferencję Episkopatu Polski nadal mają zastosowanie i to właśnie nimi winni kierować się duszpasterze, gdy zgłosi się do nich ktoś, kto oświadcza zamiar swego wystąpienia z Kościoła.