|

"Po co?" – to pytanie, które najczęściej słyszy osoba chcąca dokonać apostazji. Ewentualnie w wersji "Do czego jest Ci to potrzebne?", "Komu to potrzebne?", "Co to zmieni?", "Zastanawiałeś się czy warto?", "Po co tak się wywyższać?". Wszystkie te pytania, a także wiele innych słyszeliśmy osobiście. Tak naprawdę powody mogą być różne - każdy kto dokonał, lub chce dokonać apostazji ma pewnie swój. Jednak te najbardziej popularne, które sobie zanotowaliśmy wymieniamy poniżej:
- Spokój sumienia. "Brzemię" katolicyzmu jest czasem ciężkie do udźwignięcia dla osób, które starają się być uczciwe wobec siebie i innych. Czasem człowiek czuje, że musi się określić - kim jestem, a kim nie jestem - a następnie podjąć odpowiednie kroki.
- Inne religie. Gdy ktoś zmienia religię może chcieć oficjalnie zerwać stosunki ze starą wspólnotą. Być może nowa wspólnota tego zażąda.
- Statystyki. Niektórych irytuje oficjalnie podawana liczba 95% katolików w Polsce, która wydaje się im znacznie zawyżona. Zwłaszcza w porównaniu do tego co widzą dookoła, tzn. do poziomu "katolicyzmu" ludzi, wśród których żyją.
- Ślubu nie będzie. Definitywna likwidacja pewnych nacisków natury obrzędowo-religijnej ze strony rodziny. Apostazja może ochłodzić, a czasem nawet popsuć pewne relacje rodzinne. Jedno jest jednak pewne - ślubu kościelnego już raczej nikt wymagać nie będzie. A to może być czasem duża ulga dla udręczonych uszu.
- Pogrzeb. Aby być pewnym, że rodzina nie sprawi nam psikusa i nie urządzi nam katolickiego pogrzebu w sytuacji kiedy stanowczo domagamy się dla siebie pogrzebu "cywilnego".
- Utarcie nosa Kościołowi. Niektórych motywuje chęć zrobienia czegoś, co pokaże tej organizacji, że nie powinna się czuć nazbyt pewnie w Polsce.
- Przynależność do organizacji. Niektóre organizacje (np. stowarzyszenia ateistów) mogą wymagać od swoich członków, tego aby nie przynależeli do żadnych wspólnot czy organizacji religijnych.
- Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16: "Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust."
- Kwestie ochrony danych osobowych. KRK zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych powinien usuwać ze swoich zbiorów dane osobowe tych, którzy wystąpili z jego wspólnoty.
- Apostazja jest dobrym sposobem walki z udawaniem, że ateiście nie istnieją. Przekonania i opinie typu “Przecież każdy wierzy w coś” są ciągle powszechne w naszym społeczeństwie. Być może takie "afiszowanie się" ze swoim ateizmem coś w tej kwestii zmieni.
- Dla mnie to będzie jakiś akt odwagi i niezależności, postawienie na swoim, brak strachu przed samym sobą, pokazanie sobie, że nie jest się tchórzem i że naprawdę wierzy się w to co się myśli. Dlatego w pewnym sensie to jest manifest przed samym sobą, bo inni przecież nie będą o tym wiedzieć. (matibg na www.mansonpl.com)
Można by również pokusić się o stworzenie listy powodów, dla których warto pozostać we wspólnocie wiernych pomimo swego ateizmu lub przynależności do innej wspólnoty wiernych:
- ostracyzm społeczny (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach), który może spotkać zarówno apostatę jak i jego/jej najbliższych np. dzieci w szkole
- uniknięcie poważnego konfliktu w co bardziej "tradycyjnych" rodzinach
- może się zdarzyć tak, że partner życiowy postawi sprawę twardo: ślub kościelny albo adieu!
- na wsiakij słuczaj - lepiej z Bogiem (w którego co prawda nie wierzę) nie zadzierać
- (Przemyslaw) Dla mnie samo podjecie tej procedury oznacza poddanie sie wladzy krk i uznanie, ze to iz maja mnie w swoich ksiegach jest istotne. Sam akt wypisania oznacza uznanie, ze do tego momentu bylo sie czlonkiem kosciola.
-
"moja babcia by tego nie przeżyła"
-
(podobnie jak w argumentach 'za') Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16: "Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust."
-
Kościół to duża i zorganizowana grupa wsparcia religijnego, potężne zaplecze wspólnotowe, bardzo pomocne - jeśli tylko umie się z niego korzystać. Jest obecne w bardzo wielu miejscach na świecie - to tez plus. Takie zaplecze wspólnotowo - religijne jest potrzebne przecież każdemu, a w każdym razie większości wierzących: grupa z która można się pomodlić w "ten" sposób, według "tego" obrzędu". W gronie której można porozmawiać o Bogu nie udowadniając bez przerwy komuś, ze Bóg jest taki jak go właśnie ta grupa przedstawia. No i grupa , która w razie wątpliwości może podtrzymać. (Vlad z portalu katolik.pl)
-
Gdy będziemy ciężko chorowali czy umierali i zapragniemy wrócić do Boga, ("jak trwoga to do Boga") to jeżeli wcześniej podjęliśmy decyzję o apostazji nie będzie to łatwe, nie będzie możliwe skorzystanie np. z sakramentu spowiedzi św czy Eucharystii.
Z chęcią rozszerzę powyższe listy o Twoje powody (nie)dokonania apostazji - jeśli oczywiście mi je prześlesz - admin(@<-zostaw tylko małpe)apostazja.info
|
Komentarze
Mylisz sie to my jestesmy lepsi od Kosciola gdyz niebierzemy udzialu w tym zaklamaniu
I kto jest jednak "lepszy"?
Intersuje mnie tez nietypowe uzycie wielkich liter w Twoim komentarzu, ale to juz jest offtopic.
... aby wchodzić na strony, które uważasz za "żenujące" i jeszcze zostawiać na nich komentarze? Wiesz, gdyby Twój Kościół na własnych stronach (tylko raz natrafiłam na stronę parafii gdzie wśród innych dokumentów do pobrania był formularz aktu apostazji) informował o tym, ŻE można z niego wystąpić i JAK to zrobić, to nie byłoby potrzeby aby istniały takie strony jak ta. A że Twoja organizacja się do tego nie kwapi, to ten serwis będzie obchodził jeszcze wiele urodzin.
To nie jest to samo, bo bo jak wygląda rozmowa?:
- Jest Bóg.
- Nie wierzę.
czy może:
- Jest Bóg.
- Nie ma Boga.
Powiedzieć tego jasno nie mogą, mogą jedynie w to wierzyć. Tak, jak katolicy w credo mówią "wierzę w jednego Boga", a nie "wiem, że jest jeden Bóg". ;]
Masz rację że kościół będzie lepszy bez nas - oczyścił by się z syfu (osób nie przynoszącym im żadnej korzyści) i znali by dokładną liczbę moherów takich jak Ty.
Im więcej ateistów (oficjalnych) tym bliżej państwu do świeckiego i może trochę się rozwinie, bo religia hamuje rozwój, ogranicza ludzi(w tym niewierzących) np. zakaz klonowania, brak pozwolenia na oficjalne małżeństwa par homoseksualnych , zakaz aborcji - denerwuje mnie to że wchodzą z butami, tam gdzie nie powinni, niech zabraniają wiernym, ale resztę zostawią w spokoju.
"Jak trwoga to do boga" - takie osoby nie mają prawa nazywać się ateistami, ani teistami.
"(Przemyslaw) Dla mnie samo podjecie tej procedury oznacza poddanie sie wladzy krk i uznanie, ze to iz maja mnie w swoich ksiegach jest istotne. Sam akt wypisania oznacza uznanie, ze do tego momentu bylo sie czlonkiem kosciola."
Było się chcąc czy nie chcąc, bo dziecko nie ma wpływu na chrzest, więc chcąc nie chcąc jest się zmuszonym zawyżać statystyki wierzących, do co najmniej 18 roku życia (dlaczego zerwać z wiarą można od 18, a dołączyć do wiary mając rok??).
podpunkt 4 "za" - oj tak, ale słyszałem o tym więcej po rezygnacji z bierzmowania - po apostazji może się to jeszcze pogorszyć - a ja nawet nie mam zamiaru się brać ślubu (nawet cywilnego)
Cytuję Zizu: Fajne przyklady rozwoju. Dla mnie rozwoj to kwestie technologii raczej, a tu Kosciol sie jakos nieszczegolnie wtraca. Jak dotad.
Pierdoly i nienawisc zamiast rzeczowych argumentow. A z moim argumentem na teze "ateista to ktos, kto wierzy, ze Boga nie ma" jakos polemiki nie widze.
A co do przykładów hamowania rozwoju:
politykaglobalna.pl/.../... - nie czytałem całego tylko fragment
A klonowanie to nie rozwój?? Aborcja też powinna być zalegalizowana.
Do aborcji, in-vitro, klonowania itp. potrzebna jest odpowiednia technologia, która ciągle wymaga ulepszeń, a to wiąże się z rozwojem.
Jak dotąd się nie wtrąca?? Mam przypomnieć średniowiecze?? Palenie na stosie czarownic, prześladowanie za głoszenie herezji (potwierdzonych faktów niezgodnych z religią - o ile dobrze wiem to przykładem jest teoria heliocentryczna )
A do nienawiści do tej instytucji mam prawo, bo mocno zaleźli mojej rodzinie za skórę [sprawa w sądzie - wygrana na szczęście].
Mówisz o postępie, więc powiedz mi, gdzie byśmy byli, gdyby w 966 Mieszko nie przyjął chrztu. ;]
Rózwój technologii to jedno. Jej użycie - coś innego. Nóż jest spoko, można nim pokroić chleb. Można też zabić drugą osobą. Kościół mówi, by tego nie robić.
Ogromnym dramatem naszych czasów jest, że ci sami ludzi, którzy popierają in-vitro - popieraja też aborcję.
A tyle sierot jest nie ma domu... Ktoś by mógł je adoptować. Przez wieki opiekę większosci dawał raczej Kościół.
Więc nadal będę "adwokatem diabła" w naszej rozmowie. ;]
Normalny człowiek wie, że zabijać nie można, jak nie wie, to jest prawo (te trochę rozsądniejsze)
Jest tyle sierot bo kościół zabronił antykoncepcji. ;D Tu żartuję oczywiście.
Mogą na Ciebie krzywo patrzeć za jedzenie mięsa w piątek (chodzi w szczególności o mohery).
A co do chrztu Polski - żeby religia nigdy nie istniała, nie było by problemu. Żeby Mieszko nie przyjął chrztu, nie byłoby problemu z kościołem, ale pogaństwo by było (lub jeszcze coś innego).
Kiedyś nie można było głosić, faktów niezgodnych z religią, bo można było skończyć na stosie - tu powstaje opóźnienie rozwoju.
I nie chodzi mi tylko o religię katolicką, ale o jakąkolwiek (za to teraz jest co pokazywać w wiadomościach - zamachy terrorystyczne) .
Mniej historii do nauki, mniej WOKu (i po co nam te wszystkie zabytki?? Nie było by po czym.), większa tolerancja, mniej głupich zakazów (o dziwo dotyczących nie tylko wierzących), szybszy rozwój, mniej bzdurnych stereotypów - a to wszystko i jeszcze trochę, by było, gdyby nie było nigdy religii lub religia teraz zginęła (nie wszystkie wymienione plusy)
Ooo tak sierotki to kościół lubi...opieke im daje pod sutanna, a potem wychodzi jaka ta opieka była...bezinteresowna
ostatnio przeczytałam jak to jakiś klecha poświecił nowo otwarta rzeźnie a miało być 'nie zabijaj' tak?
bla bla bla... coz wiecej chcesz uslyszec? polemika?? szkoda czasu, jak 'boga kocham' haha
A z czym tu polemizować? Jeśli ktoś używa słów niezgodnie z ich znaczeniem (a dla słowa "ateista" jest to "nie wierzący w istnienie Boga"[1]) to jest to tylko jego problem.
[1] slownik-online.pl/.../...
Nawet jeśli to język obcy - źródłosłów ten sam.
Dlaczego ateista powinien dokonać apostazji? Przede wszystkim dla własnego sumienia, dla stanięcia w prawdzie przed sobą i przed ludźmi. Przyniosłoby to też pewną pozytywną zmianę w myśleniu ludzi Kościoła