Apostazja.info na Facebook'u

29 stycznia 2012 roku ukazał się w Tygodniku Powszechnym artykuł "Proboszczowskie biurko" autorstwa Jacka Borkowicza. Autor odnosi się w nim do kilku kwestii związanych z problematyką występowania z Kościoła.

Autor stawia tezę, że utrudnianie apostatom występowania z Kościoła (skomplikowana procedura i trudności w jej realizacji) jest zabiegiem celowym. "Kościół, z wielowiekowego doświadczenia znający ludzką skłonność do zmiany decyzji, zawsze hamował zapędy w kierunku pospiesznych deklaracji, które często mają nieodwracalne skutki duchowe." Rzeczywiście tego typu "troskę" można zauważyć nie tylko w przypadku apostatów. Przypomnę choćby udowodnione przypadki tuszowania afer pedofilskich w USA, Irlandii i innych krajach. Księża i biskupi namawiali rodziców i dzieci aby jeszcze raz, gruntownie przemyśleli swą pośpieszną i jakże pochopną decyzję o powiadomieniu o sprawie policji. Wszystko zapewne przez te "nieodwracalne skutki duchowe" (u księży-przestępców).

Autor zauważa, że wprowadzona przez Episkopat instrukcja apostazji jest pełna biurokratycznych utrudnień i często jest nieskuteczna, gdyż proboszczowie nie zostali z niej przeszkoleni. Problemem jest też to, że samo zjawisko apostazji jest w Polsce czymś nowym i budzi niepokój ludzi Kościoła, którzy nie wiedzą co z tym fantem zrobić. Zamętu dopełnił wydany przez papieża dokument „Omnium in mentem”, w którym Benedykt XVI usunął z Kodeksu Prawa Kanonicznego odniesienia do „formalnego aktu wystąpienia w Kościoła” - doprowadziło to do sporu pomiędzy polskimi prawnikami kanonicznymi o interpretację "formalnego aktu". Wkrótce też zapewne procedura Episkopatu zostanie znowelizowana.

Procedury z 2008 r. nie trzeba zatem w całości odwoływać, z pewnością wymaga ona jednak korekty. Trudno na przykład podać przekonujący powód obecności dwóch świadków do złożenia aktu apostazji. To niepotrzebna, „rytualna” symetria z aktem chrztu – a przecież z katolickiego punktu widzenia dobrowolna apostazja nie jest żadnym rytuałem. To osobisty akt duchowy odstępującego, który tylko z powodów organizacyjnej konieczności, nie zaś z racji dogmatycznych, przyjmuje formalne oblicze.

 

Autor gubi się później w wywodach zarzucając apostatom "powielanie religijnego punktu widzenia na kwestię odstępstwa" i zapomina o wspomnianym przez siebie samego "organizacyjnym" aspekcie wystąpienia z Kościoła. To nie dogmatyczne, ani duchowe kwestie są powodem, dla którego apostaci stosują się do zaleceń Episkopatu. To właśnie chęć formalnego, "oficjalnego" wystąpienia z Kościoła są motorem tych działań. Stwarza to niestety wrażenie mieszania się dwóch systemów: prawa świeckiego z prawem kanonicznym. Jest  to niestety efekt pomijania procedur występowania z organizacji religijnej w prawie świeckim. Skoro więc Państwo nie reguluje prawnie tych kwestii, to niech chociaż pieczęć parafialna będzie oficjalnym potwierdzeniem "wypisania się" z tej organizacji.